piątek, 29 stycznia 2016

Niech maska opadnie

Nie wiem jak zacząć tę notkę. Trudno się nie zgodzić z tym, że najtrudniej jest napisać wstęp posta. W tym tygodniu wydarzyło się wiele rzeczy mi. wczoraj odbył się w mojej szkole bal choinkowy. Na początku bardzo chciałam pójść na tę imprezę, jednak później miałam ku temu poważne wątpliwości jak np. to, że nie będę miała z kim się bawić, jednak zdecydowałam się jednak pójść na tę ostatnią klasową zabawę w szkole, przed naszym odejściem. I wiecie co? Nie żałuję, pomimo, że podczas intensywnych tańców zdążyłam się przewiać, i w nocy budziłam się kilka razy, bo coś paliło mnie w klatce piersiowej, co spowodowało, że nie poszłam dziś do szkoły.

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Nie jestem pewna, czy dobrze robię pisząc to, aczkolwiek chcę żeby w końcu coś ze mnie spłynęło. We właśnie tym tygodniu uczestniczyłam w pewnym spotkaniu, gdy panowie, którzy prowadzili owe wystąpienie poruszyli temat masek, które nakładamy na siebie, by tylko ukryć swoje słabości. Wtedy coś we mnie pękło, czułam się jakby mówili o mnie. To dało mi do myślenia, w swoim sercu poczułam taki... palący od wewnątrz płomień, nie jestem pewna, czy to było bardziej psychiczne/duchowe przeżycie, czy bardziej fizyczne. Lecz ich słowa przemówiły do mojego serca, zdałam sobie wtedy sprawę, że już dawno temu nałożyłam na siebie maskę. Chciałam ukryć swój wstyd i ból tworząc jakąś pieprzoną warstwę, która ukrywała moje uczucia.


Najpierw byłam cicha i odległa, później stałam się istną aspo, chcąc tylko uniknąć upokorzeń. Miałam wówczas pięcioro przyjaciół, żadnemu nie pisnęłam ani słowa o tym co przeżywam, udawałam, że wszystko jest w porządku a oni jak najbardziej nie mieli żadnych powodów żeby mnie o coś podejrzewać. Teraz wszystko się ułożyło, stałam się być bardziej otwarta i odważna, przynajmniej w pewnym stopniu. Komu/czemu mogę to zawdzięczać? Nie przyjacielowi, nie nauczycielom... przede wszystkim blogowi, tak, odkąd trzynastego listopada zaczęłam prowadzić bloga w moim życiu zaszły gwałtowne zmiany. Pisząc tutaj miałam opory, później było mi coraz łatwiej co spowodowało, że i wśród ludzi byłam, że tak powiem bardziej komunikatywna. Również sytuacja z życia realnego sprawiła, że mogłam odetchnąć wśród towarzystwa pełną piersią. Jednakowoż przez tę sytuację przeszłość powróciła rykoszetem. I nie będę ukrywać, znów mnie To boli, chciałam zapomnieć, odciąć się, ale znów przeszłość postanowiła odcisnąć swe piętno.


Najpierw milczałam, kryłam się, a w zasadzie wciąż kryję się za maską, a teraz mam cholerne żale do osób, które nic nie dostrzegły po moim zachowaniu. Mój charakter jest jednak bardzo trudny, mam wrażenie, że jestem dla ludzi istną zagadką. Przecież w zasadzie nikt nic o mnie nie wie. Każdy może sobie tylko gdybać i oceniać, że jestem taka i owaka. Nie wiem już, czy to dobrze, że kryję się w sobie przed ludźmi. Zawsze to był jakiś sposób, by nikt nigdy nie wykorzystał pewnych faktów przeciwko mnie, lub żeby nie wyśmiał mnie z powodu odmiennych poglądów czy zainteresowań. Teraz czuję się taka inna. W towarzystwie w którym przebywam wszyscy są uzależnieni od swoich telefonów, Facebooka czy robienia sobie i innym hurtowo zdjęć i wstawiania ich do sieci. No powiedzcie, czy wy nie czulibyście się jak wyjątek od reguły? 
Ludzie w XXI wieku - Facebook, selfie co 10 sekund, Instagram, Snapchat [...], być może niektórzy robią jeszcze coś innego.
Ja - Wikipedia, blogi, kartka i ołówek, klawiatura [...] i pasja. 
Wracając jednak. Wielokrotnie miałam ochotę wyrzucić z siebie to wszystko, wykrzyczeć jak było naprawdę, powiedzieć w końcu komuś co czuję... jednak za każdym razem uświadamiałam sobie, że to co stało się kiedyś było moją winą i niepotrzebnie wracam do odległych zdarzeń. Zresztą, obiecałam sobie, że nigdy się nie złamię i nie uronię nawet łzy z powodu tamtej sytuacji. Powiedzcie mi, co byłoby według Was lepsze? Milczenie, czy zdjęcie maski i ujawnienie prawdy?

21 komentarzy:

  1. Dobrze, że jednak wybrałaś się na tę zabawę. Oj tak, zacząć post to nie zawsze taka łatwa sprawa. :/ Każdy z nas zakłada czasami maskę. Kurczę, naprawdę cudownie czytać takie rzeczy, że blog w takim stopniu Ci pomógł. Nie wiem, czy chcesz o tym czytać, ale ja również nie mam przy sobie ciągle komórki, ba! Rzadko ją noszę ze sobą. Snapchata i Instagrama nie mogę mieć, bo bardzo się boję tych aplikacji, jakkolwiek to rozumiesz. Naprawdę przesiadujesz na Wikipedii? Wydaje mi się, że to dobrze o Tobie świadczy. :) Odpowiadając na ostatnie pytanie: lepsze jest zdjęcie maski i nie być fałszywym wobec innych, (względem siebie również) ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to niesamowicie ciężkie. Trzymaj się ciepło! I również obserwuję. :)
    Arleta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, nie uważam się za osobę uzależnioną od komputera, telefonu i innych rzeczy. (No dobrze... przyznaję się jestem uzależniona od czytania blogów, ciekawostek na wiki i pisania co myślę danego dnia. Gdybym opublikowała wszystkie moje dzienne przemyślenia na blogu nie byłoby żadnych pustek, ale niestety jestem tą perfekcjonistką, która nie dopuszcza najmniejszego potknięcia i musi wszystko poprawiać tysiąc razy.) Czasami noszę ze sobą telefon do szkoły z jakiejś nieuzasadnionej potrzeby. Może dlatego, że chciałabym poczytać w jakiejś chwili ciekawostkę na wiki, lub zajrzeć na blogi, jednak później nie mam ochoty nawet wyjmować go z kieszeni. Dawno temu obiecałam sobie, że nigdy nie założę sobie Facebooka, nie chciałam mieć na karku uzależnienia. Teraz z moich obserwacji młodzieży utwierdzam się w fakcie, że to była dobra decyzja. Tak, lubię sobie poczytać na wikipedii rożne ciekawostki, zwłaszcza o ciekawych ludziach, powiem Ci, że dzięki czasie spędzonym na pośrednio na wikipedii zyskałam dziś inspirację, która zmotywowała mnie do działania. :) Zdjęcie tej "maski" nie jest łatwe, zwłaszcza wśród ludzi, którzy są aż tak obcy... Może kiedyś odważę się na ten krok.

      Usuń
  2. W połowie drugiej klasy zdjęłam tą maskę i od tej pory chcę być sobą i mam gdzieś co inni o tym będą myśleć. Blog też mi w tym pomógł. Instagrama, facebooka- nie lubię, ale co dziwne w listopadzie wreszcie uległam prośbą mojej koleżanki, żebym założyła Snapchata i zauważyłam, że trochę się uzależniłam. Oczywiście nie robię sobie codziennie milionów selfie, bo uważam to za głupie, ale co jakiś czas dodam jakiegoś snapa. Jednak dla mnie najlepszym sposobem na spędzanie czasu jest blog, kartka i długopis i nic tego zmieni;) Jeśli chodzi o ostatnie pytanie... Zdjęcie maski i nie bycie fałszywym jest chyba najlepszym rozwiązaniem, ale ja już w podstawówce nie u miałam być inna i udawałam kogoś kim nie byłam. Na szczęście (tak jak pisałam na początku) teraz to się zmieniło i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa:D
    Pozdrawiam;)
    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja ówczesna przyjaciółka też namawiała mnie kiedyś do założenia Facebooka, lecz nie ugięłam się jej namowom, bo pamiętałam o obietnicy. Wiem, że maskowanie się nie jest dobrym wyjściem, ale zdecydowanie najłatwiejszym dla uzyskania chociaż częściowej akceptacji. Cieszę się, że Tobie udało się wyjść na swoje. :)
      Ja również pozdrawiam.

      Usuń
  3. Według mnie zdjęcie maski byłoby najlepszym możliwym rozwiązaniem. Trudno jest udawać kogoś kim się nie jest. Na początku może i inni nie mogliby się przyzwyczaić do Twojego prawdziwego "ja", ale z czasem stało by to się dla nich normalne, a Ty czułabyś się lepiej, bo nie musiałabyś nic udawać. Kiedyś miałam taką maskę i również długo zastanawiałam się czy się ujawnić i zrobiłam to. To było najlepsze co do tej pory mogłam wcielić w życie. Wiele mi to ułatwiło, a co najważniejsze nie muszę już nic udawać.
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ta sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Nawet mojej przyjaciółce nie mogłabym się zwierzyć, bo jestem dla niej raczej psychologiem niż przyjaciółką, przynajmniej tak to wygląda z mojej perspektywy. Są chwile, że mam już dosyć tego ciągłego etatu jako psycholog, ale później dopada mnie jakieś pieprzone poczucie winy, któremu nie mogę zaradzić i znowu się w to wszystko ładuję. :)

      Usuń
    2. Poczucie winy, znam to. Ciągle mnie dopada, ale jakoś z tym żyję. No cóż to życzę aby sytuacja stała się mniej skomplikowana i żeby wszystko się wyjaśniło :)

      Usuń
  4. Po części jestem trochę człowiekiem XXI wieku - mam Facebooka i Instagrama. Pierwszy jest po to, aby się komunikować ze znajomą, która mieszka daleko, a drugi po to, by fotografować książki, które właśnie czytam.
    Czasami mam wrażenie, że w szkole zakładam jakąś cholerną maskę, ale coraz częściej czuję, że ja w szkole to po prostu ja, że maska, która prawdopodobnie kiedyś istniała, stała się naturalną częścią mnie. A może już wcześniej to była część mnie, tylko nie potrafiłam jej odkryć. A może tyle rzeczy się zdarzyło, że uwolniłam swoja radość, pozytywizm w szkole?
    Blog wiele zmienia w życiu każdego człowieka - w czymś mu pomaga. I w sumie ja też dzięki blogowi stałam się bardziej otwarta, wesoła, już mniej się wszystkim zaczęłam przejmować, choć stare cechy nadal pozostały i nadal stanowią dużą część mojej osobowości.
    Jeśli ktoś wyśmieje cię otwarcie z powodu, że masz odmienne poglądy i zainteresowania, to znaczy, że po prostu nie jest koniecznie warty Twojego zainteresowania. Tak przynajmniej ja myślę.
    Nie trzeba się przed nikim całkowicie otwierać już na początku naprawdę. Można stopniowo poznać drugiego człowieka i zaufać mu, jeśli jest tego wart. Nie trzeba wszystkiego mówić. Niektóre rzeczy można przemilczeć. Otwarcie się niekoniecznie oznacza od razu ukazanie wszystkich swoich sekretów i rzeczy, które mogą się na nas zemścić.
    Przepraszam, jeśli nic nie zrozumiałaś z moich słów, ale sama nie wiedziałam, co napisać, i pozwoliłam, aby słowotok mną zawładnął.
    Pozdrawiam serdecznie
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w sobie cząstkę człowieka z XXI wieku i cząstkę z XX wieku. Może to po części przez to, że urodziłam się jednak w XX wieku i bardzo tęsknię za latami 90-tymi. Wiesz, też mam takie myśli, że może ta "maska" jest częścią mnie, ale i tak czuję, że wciąż się ukrywam. Ta sytuacja jest bardziej skomplikowana niż myślisz. Nigdy nikomu nie opowiadam o swoich tajemnicach i problemach, bo zwyczajnie nikomu nie ufam, przynajmniej do tego stopnia. Myślę, że nikt, żaden człowiek nie jest godny tak pięknej formy zaufania, po prostu życie nauczyło mnie, że człowiek nagle może stać się najbardziej parszywą istotą pod słońcem i najlepszym sposobem na uniknięcie konsekwencji tej nagłej przemiany jest nie mówienie o sobie zbyt wiele. Proste. Za nic nie musisz przepraszać, gdyż zrozumiałam wszystko. Znam to uczucie, gdy nie wiesz co napisać, a potem spotyka Cię zaskoczenie, że naprawdę dałaś radę napisać tak dużo. Ja również pozdrawiam.

      Usuń
  5. Na początku gimnazjum też zakładałam taką maskę, starałam się być inna, udawać kogoś kim nie byłam. Po jakimś czasie zauważyłam jednak, że tej maski już nie ma. Może to z przyzwyczajenia do nowego miejsca, a może po prostu zauważyłam, że nie można martwić się o to co inni pomyślą tylko należy być sobą i brnąć cały czas do przodu bez względu na wszystko. Nie boję się już wyśmiewania ze strony innych, chociaż nigdy w takiej sytuacji nie byłam. A jeśli chodzi o te wszystkie portale społecznościowe, mam facebooka, ale praktycznie z niego już nie korzystam, nie ciekawi mnie co się na nim dzieje, mimo, że moi znajomi są tam bardzo aktywni. Instagrama również posiadam, ale głównie po to, żeby pisać z przyjaciółka, chociaż zdjęcia faktycznie też wrzucam. Ostatnio coraz częściej widzi się grupkę przyjaciół, którzy zamiast porozmawiać, pośmiać się, siedzą w telefonach. Nie rozumiem celu takich spotkań no, ale cóż... Nic z tym nie zrobimy. Albo czasami denerwuje mnie to, jak ludzie nie spotykają się, żeby miło i przyjemnie spędzić czas tylko, żeby zrobić to głupie zdjęcie i dodać je na fb. Kiedyś też tak robiłam, ale na szczęście udało mi się z tego wyciągnąć. Uważam, że zdjęcie takiej maski byłoby najlepszym rozwiązaniem, lepiej się wtedy człowiek poczuje. :)
    Blog faktycznie dużo pomaga, zmienił mnie na lepsze, z czego się bardzo cieszę.
    Pozdrawiam.

    olucha20.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście blog pozwala zmienić samego siebie !
    Supeer post <3
    http://zmiloscidozdjec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba każdy z nas zakłada taką maską :) Cudownie piszesz, obserwuję!
    http://carolineworld123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś chciałam być kimś innym, starałam się zachowywać jak ta osoba. Po jakimś czaie przełamałam się i zaczęłam być taka jak chce. I to była chyba jedna z najlepszych decyzji w moim życiu!

    szkolne porady: http://cudaawianki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama nie wiem co lepiej zrobić. Po prostu bądź sobą. Jeżeli lepiej Ci z maską to ją załóż, jeżeli nie, to spróbuj nie udawać nikogo. Kto wie, może Ci się uda?

    passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepiej być po prostu sobą ! ;)
    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz, zaobserwujesz dreamoutloud.f

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie udawaj tego kim nie jesteś, bądź sobą. Super posty !!
    http://zapiski-nastolatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepiej jest być sobą!
    Obserwuję i liczę na rewanż!
    http://mikolajkulicki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Bądź sobą, wszystkie inne role są już zajęte :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. każdy powinien być sobą :)
    świetny post
    obserwuje liczę na rewanż
    http://youkawai.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Każdy z nas ubiera jakąś maskę, ba czasem nawet kilka. Jest to obrona przed nieznanym, jednak czasem wcale nie ma się czego bać.
    Zazdroszczę ci że poszłaś na szkolną dyskotekę. W mojej się nie organizuje niestety a potańczyłabym sobie.

    Mój kawałek internetu

    OdpowiedzUsuń